W ostatnim czasie w Polsce rozgorzała po raz kolejny dyskusja na temat aborcji. W Sejmie zostały poddane pod głosowanie dwa projekty obywatelskie. Jeden zaostrzający możliwość dokonania aborcji, drugi zaś umożliwiający wykonanie jej na życzenie matki. “Czarne protesty” to inicjatywa niejednorodna, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że większym spoiwem jej uczestników jest opozycyjność względem rządu, aniżeli spójność stanowiska w przedmiotowej sprawie.

Będące częścią inicjatywy środowiska radykalnych feministek przyczyniają się do promowania postaw społeczeństwa nihilistycznego i hedonistycznego. Zwolennicy utrzymania status quo nie bardzo pasują do tego krajobrazu, bo ich stanowisko nie jest tak ostre. Zastanawia też fakt, iż w szeregach walczących o “liberalizację” aborcji są osoby z obozu “obrońców demokracji”. Sprzeciwiając się projektowi, atakują głównie rząd, Kościół i poglądy tradycyjne oraz konserwatywne, chociaż nie trzeba być ani konserwatystą, ani katolikiem, by sprzeciwiać się aborcji. Tego jednak jedna ze stron sporu zdaje się nie zauważać. W efekcie nie zgadzają się oni na realizację zasad demokratycznych, chcąc natychmiastowego odrzucenia głosu obywateli, wyrażonego w podpisach pod projektem ustawy, zgłoszonej przez przedstawicieli komitetu „Stop aborcji”.

Środowiska postępowe walcząc o powszechne prawo do zabijania istot ludzkich, bo tym jest aborcja stawiają się, zachowując wszelkie proporcje takiego porównania, w jednym szeregu z tymi, którzy chcieliby dokonać znaczących i arbitralnych korekt w definicji człowieczeństwa. Nie zapominajmy,  że bestialskie traktowanie wielu grup etnicznych i narodowych, ale także postawy niektórych filozofów czy bioetyków (jak choćby Alberto Guibilin czy Francesca Minerva), tudzież koncepcje pokroju transhumanizmu, wypływają z afirmacji skrajnie progresywistycznych stanowisk w obszarze natury ludzkiej i dysponowania nią, co w konsekwencji prowadzi, na różnych poziomach, to zaprzeczenia idei równości oraz apriorycznego decydowania o tym, kto jest wartościowy, a kto mniej lub wcale. Uważamy, że jest to niebezpieczny trend i nie należy go utrwalać w postaci przepisów eliminujących mniej chciane przez społeczeństwo istoty.

Kwestia tego, od kiedy możemy mówić o człowieku (czyli od poczęcia) powinna być w świetle dawno już naukowo udowodnionych faktów każdemu znana i jasna. Okazuje się jednak, że niekoniecznie tak się dzieje. Zdaniem niektórych feministek, na pewnym etapie życia płodowego dzieje się “czary mary” i zlepek komórek staje się człowiekiem. Inni upatrują początku życia w sobie dowolnie wybranym momencie, podczas gdy zgodnie z obecną wiedzą genetyczną o człowieku mowa, gdy mamy do czynienia z nowym i niepowtarzalnym materiałem genetycznym, czyli jest to już tzw. zygota.

Nie możemy się zgodzić na to, iż poczęte dziecko będzie zakwalifikowane do zabicia tylko dlatego, że powstało w wyniku gwałtu, czy będzie miało wady. W pierwszym wypadku dla kształtującego się w łonie matki dziecka nie jest ważne, w jaki sposób powstało, dlatego nie może pełnić roli winnego. Winnym jest człowiek, który do takiego aktu dopuścił i on powinien ponieść karę. Natomiast kobietę będącą ofiarą gwałtu trzeba otoczyć szczególną opieką ze strony bliskich oraz państwa, co jest zawarte w pakiecie ustaw Instytutu Ordo Iuris.

Co się tyczy aborcji ze względu na wadę płodu również takie ferowanie wyroków jest w naszej ocenie nieuprawnione. Nie możemy odmawiać człowieczeństwa osobom, które urodzą się niepełnosprawne, a zabijanie ich w łonach matek nie jest chwalebnym rozwiązaniem. Patrząc z perspektywy nawoływania przez środowiska lewicowe do szacunku dla niepełnosprawnych, integrowania ich ze społeczeństwem, podkreślania wartości ich życia, dziwi fakt działania z ich strony do dopuszczania aborcji eugenicznej.

Na potępienie zasługuje także opowiedzenie się za “Czarnym Protestem” lidera Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka, który co roku zbiera pieniądze na ratowanie życia dzieci z różnymi wadami, jednocześnie popierając projekt, który nie pozwoli takim dzieciom się narodzić.

Nasze stowarzyszenie od początków swojego istnienia opowiadało się za życiem. Zainicjowaliśmy więc szereg debat dotyczących problemu aborcji, czy in vitro. Rozpoczęliśmy także cykl “Rozdroża etyki”, w którym poprzez cykl merytorycznych debat chcemy poruszać tematykę etyczną. W ramach tego cyklu odbyła się debata na temat aborcji z ekspertami z dziedziny prawnej, społecznej, etycznej i medycznej.

Projekt Ordo Iuris wbrew mylnym opiniom podawanym w mediach nie zakłada obowiązku ratowania dziecka kosztem zdrowia, czy życia matki. Naczelnym obowiązkiem każdego lekarza jest ratowanie życia, najpierw matki, potem dziecka w jej łonie, a decyzja w tej sprawie należy do kobiety. Smuci nas fakt, iż niektórzy lekarze zmuszają kobiety do tego, aby zadawały śmierć swoim dzieciom wplątując je potem w różnego rodzaju traumy.

Na koniec chcielibyśmy przypomnieć tekst “Przysięgi Hipokratesa”, którą kiedyś składali przyszli lekarze zanim dostali pozwolenie na realizowanie swojego powołania: “Nigdy nikomu, także na żądanie, nie dam zabójczego środka ani też nawet nie udzielę w tym względzie rady; podobnie nie dam żadnej kobiecie dopochwowego środka poronnego”. Współczesne przyrzeczenia lekarskie na ten temat milczą.

 

Maciej Skotnicki

Prezes Stowarzyszenia Studenci dla RP

 

Paweł Leszczyński

Prezes Stowarzyszenia Studenci dla RP

w latach 2014-2016

 

Stowarzyszenie Studenci dla Rzeczypospolitej
Kraków, ul.Batorego 25/834/909
www.studencidlarp.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone © Studenci dla Rzeczypospolitej 2016
projekt Jan Metrycki, wykonanie Studio graficzne